Kategoria: książka

  • Aneta Prymaka-Oniszk – Bieżeństwo 1915

    Aneta Prymaka-Oniszk – Bieżeństwo 1915

    Nie mogę się zde­cy­do­wać. Ta książ­ka powin­na budzić dys­ku­sje, gorą­ce roz­mo­wy, bo pod­no­si temat poli­tycz­ny. Z dru­giej stro­ny – oso­bi­ste histo­rie w niej zawar­te są dale­ko od poli­ty­ki. Lubię być poru­szo­ny, lubię podą­żać za boha­te­ra­mi ścież­ka­mi, z któ­rych ist­nie­nia sła­bo zda­wa­łem sobie spra­wę. (wię­cej…)

  • Łukasz Orbitowski – Inna dusza

    Łukasz Orbitowski – Inna dusza

    Przed Nike usi­ło­wa­łem prze­czy­tać choć część nomi­no­wa­nych ksią­żek. Uznałem, że „Inna dusza” pew­nie wej­dzie do fina­łu i że taka lite­ra­tu­ra, powiedz­my, popu­lar­na da mi roz­pęd do czy­ta­nia kolej­nych utwo­rów. Przewidywania spraw­dzi­ły się nie­do­kład­nie. (wię­cej…)

  • Renata Lis – W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu

    Renata Lis – W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu

    Czytałem Renatę Lis i chcia­łem noto­wać. Nie z książ­ki, tyl­ko ze swo­je­go życia. Mniej – z tego, co widzę. Chciałem uczyć się noto­wać. (wię­cej…)

  • Elisabeth Åsbrink – W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa

    Elisabeth Åsbrink – W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa

    Ostatnia noc wydłu­ży­ła mi się przez książ­kę. „W lesie wie­deń­skim wciąż szu­mią drze­wa” jest rekla­mo­wa­ne jako repor­taż, ale spo­ro w niej lite­ra­tu­ry. Dla mnie to hasło jest prę­dzej ostrze­że­niem niż zachę­tą. Część „repor­ta­ży lite­rac­kich” nie nada­je się do czy­ta­nia – za mało w nich fak­tów, za dużo auto­ra. To nie jest pro­blem książ­ki Åsbrink. (wię­cej…)

  • Kim Gordon – Dziewczyna z zespołu

    Kim Gordon – Dziewczyna z zespołu

    Przeczytałem auto­bio­gra­fię Kim Gordon „Dziewczyna z zespo­łu”. Chyba ina­czej sobie wyobra­ża­łem tę książ­kę, może nie zosta­ła zre­da­go­wa­na per­fek­cyj­nie, ale spra­wi­ła, że prze­su­nę­ły mi się przed ocza­mi jakieś sta­re obra­zy. (wię­cej…)

  • Open’er – wersja reżyserska, część 2

    Środa to był pierw­szy dzień kon­cer­tów, a w Gdyni od rana pada­ło, momen­ta­mi lało. Poszliśmy po zaku­py na obiad – po powro­cie z suchych rze­czy na kon­cer­to­wą noc zosta­ła mi jed­na blu­za. Kurtka, spodnie, buty – do susze­nia. Zaopatrzyłem się za to w kalo­sze, pierw­sze od jakichś 20 lat. Wszyscy tro­je zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy sobie nowe kalo­sze. (wię­cej…)