Na wakacjach mieszkałem w małej miejscowości nad Bałtykiem, „u ludzi”. Wędrówka przez las do plaży zajmuje 15 minut. Oprócz pokoi, domku, zagrody żółwia, huśtawki i dalszych atrakcji miejsce to dysponuje wysokiej klasy restauracją specjalizującą się w rybach. Właściciel, markotny brodaty 50‑, 60-latek, jest ani chybi rybakiem. Jego urocza żona dogląda spraw pensjonatu, on cierpi i narzeka w pasiastej koszulce, no i prawdopodobnie czesze hajs z całej tej imprezy. (więcej…)
Kategoria: poza wszystkim
-
Wakacje z telefunkenem
Po Offie (o którym kiedyś później) wyjechałem na wczasy w miejscowości nad Bałtykiem. Z jakichś przyczyn bardzo cenione są tu „pokoje z tv”, po prostu wszystkie są takie i nie sposób zarezerwować „bez tv”. W środę padało, obejrzałem końcówkę meczu Polska – Gruzja, nie pomogło, nazajutrz padało jeszcze mocniej.
- na wczasach notowałem, to pierwsza z paru notatek. (więcej…)
-
Po Arcade Fire
Od koncertu minął już ponad tydzień. Przechowuję go w coraz życzliwszej pamięci, przynajmniej względem zespołu. Na pewno są jakieś relacje wideo (nie przepadam), a listę piosenek można zobaczyć tutaj. Z 17 piosenek tylko trzy z „Neon Bible” – dobra dla mnie decyzja, bo nie podzielam entuzjazmu dla tej płyty, który ma choćby Robert Sankowski. Lubię przeboje, jak mówił klasyk. Najbardziej podobały mi się zlepione w jedno „The Suburbs”. Wart zapamiętania moment: na koniec publiczność zamknęła buzie, przestała „wspierać” Butlera mniej lub bardziej zgrabnym śpiewem, dała mu dokończyć samemu, w ciszy. To było świetne. (więcej…)
-
Arcade Fire, Afrojax i żadnej BB
Słuchałem starych płyt Arcade Fire – rzeczywiście ta trzecia jest dobra. Pierwsze dwie średnio. Sporo smęcenia, wczuwania się za mocno. Właściwie chętnie zastanowiłbym się jeszcze raz, czy iść na najdroższy pojedynczy koncert, jaki pamiętam. Przecież to na pewno da się usłyszeć w sieci, będzie tłum odpicowanych nastolatek, trudno się będzie przepchnąć do przodu etc. Z tym że już nie mogę się zastanowić, mam wydrukowany bilet. Cóż, towarzystwo będę miał dobre i zajarane, tyle dobrego. (więcej…)
-

Essential Killing (reż. Jerzy Skolimowski)
Sprzeczne reakcje znajomych na nowy film Skolimowskiego oraz napis „największy światowy sukces polskiego kina” na plakacie spowodowały, iż wybrałem się do tegoż polskiego kina na film – było nie było – trochę polski. Przygody miałem prawie takie jak Vincent Gallo, z tym że moja łagodna natura zaważyła na tym, iż nikogo nie zaszlachtowałem. (więcej…)