O zestawieniu Screenagers.pl, którzy ułożyli listę najlepszych polskich piosenek w historii, wciąż głośno. Może parę utworów znalazło się u góry raczej niezasłużenie, może prominenci krytyki muzycznej wskazują, że dobrze wiedzieli, iż zwycięży Zaucha, może wynoszenie pod niebiosa jednego „nurtu” powoduje uwalenie kilku innych równie istotnych, ale... zdarzyło mi się napisać do portalu tekst o tej liście. Zaczynał się tak: (więcej…)
Kategoria: poza wszystkim
-
Hunx And His Punx
Byłem wczoraj na doskonałym koncercie. Nie pamiętam, kiedy tak dobrze wydałem 40 złotych. Okazało się też, że jestem stary lis, jak chodzi o koncerty, bo przyszedłszy z ponadgodzinnym opóźnieniem, zdążyłem jeszcze ponetworkować gruby kwadrans i byłem w sam raz na pierwszy support. (więcej…)
-
Współzawodnictwo grup muzycznych
Poza sentymentalną wizytą w Muzeum Kolejnictwa główną atrakcją Nocy Muzeów był w tym roku koncert Mitch & Mitch na otwarcie piątego roku działalności Placu Zabaw. Piątego lata (Molesta była rok temu?). Spóźniliśmy się. Powrót był koszmarny. Linia J była OK. Tłumy bawiły się tam jeszcze długo w noc, sam koncert skończył się chyba jakoś po pierwszej, nie wiem. (więcej…)
-
W kleszczach hip-hopu
Noc taksówek = dzień zielonej twarzy. Obudziłem się po czternastej. Osiedle huczało hip-hopem. Gdy ruszyłem do chińczyka po śniadanie, zorientowałem się, że to dzień koncertu w amfiteatrze. Bity odbijały się od bloków, powtórzone uderzenia stopy przetwarzały się w dziwaczne rytmy, zwielokrotnione linie basu spadały na grzejących się w słońcu staruszków jak lawina. Rap gdzieś w tym ginął, ulatniał się w jasne niebo jak gaz z otwartej puszki. (więcej…)
-
Wszyscy kochają Traore
Oprócz koncertu Muzyki Końca Lata w ramach Męskiej Muzyki (na który nie dotarłem) oraz koncertu Kobiet w ramach rewitalizacji parku w Brzeźnie (na który dotarłem) w Gdańsku zastałem Jarmark Dominikański. (więcej…)
-
Dyskretny urok polskiej prawicy
Na wakacjach mieszkałem w małej miejscowości nad Bałtykiem, „u ludzi”. Wędrówka przez las do plaży zajmuje 15 minut. Oprócz pokoi, domku, zagrody żółwia, huśtawki i dalszych atrakcji miejsce to dysponuje wysokiej klasy restauracją specjalizującą się w rybach. Właściciel, markotny brodaty 50‑, 60-latek, jest ani chybi rybakiem. Jego urocza żona dogląda spraw pensjonatu, on cierpi i narzeka w pasiastej koszulce, no i prawdopodobnie czesze hajs z całej tej imprezy. (więcej…)